|
Ostatnie notki
|
wtorek, 15 grudnia 2009
Sen Nocy Letniej – Puk,puk…
Zaczynam się poważnie obawiać. Obawiać ze niektórzy czat traktują zupełnie serio i niestety nie panują nad emocjami. Werbigeracja czatowa przyjęła formę groteskową by nie powiedzieć żenującą. To tak jakby ktoś wszedł do galerii sztuki i zaczął mówić miłosne peany lub ubliżać figurce bądź obrazowi. Ktoś stojący z boku mógłby Cię postrzegać jako wariata i zawołać ochronę. Tak to wygląda niestety.
Niektórych przerasta nowa forma komunikacji międzyludzkiej jakim jest czat, net. Nie umieją dostosować się do nowych wyzwań jakie niesie rozmowa z kimś zupełnie obcym po drugiej stronie ekranu. W kontakcie realnym widzimy partnera lub oponenta w rozmowie, widzimy jego fizjonomię , jego zachowania , ruch ciała , mimikę , a więc całą niewerbalną otoczkę człowieka. Wtedy dostosowujemy swoje zachowania, treści wypowiadanych słów, natężenie emocji. Podświadomie inaczej się zachowujemy jeśli rozmawiamy ze znajomym a zupełnie inaczej z obcą osobą. Inne kryteria komunikacji mamy z człowiekiem nienagannie ubranym , a inne ze śmierdzącym menelem. I choćby menel cytował Biblię i mówił jak erudyta a pedant był zupełnym debilem a komunikacja nie trwa długo, zaakceptujemy na pewno tego drugiego. Więc jakże ważne staje się postrzeganie wizualne człowieka, niejednokrotnie tylko poprzez wizualizację wyrabiamy sobie oceny o drugim człowieku (choćby była błędna). Niestety na czacie jesteśmy tylko zdani na werbalną formę komunikacji. Nie zdajemy sobie sprawy kto siedzi po drugiej stronie ekranu, z kim rozmawiamy, czy moglibyśmy rozmawiać np. z grubym obleśnym facetem lub podobną kobietą?? Zapewne w realu nasze spotkanie skończyłoby się po kilku zdawkowych , a jeśli ktoś kulturalny , ugrzecznionych zdaniach. Dlatego podstawą w kontaktach czatowych jest prosta metoda - albo ktoś jest akceptowalny albo nie akceptowalny do rozmowy. Ponadto musimy utrzymywać rozmówcę na pewnym dystansie i skupiać uwagi na merytoryce rozmów. Nie ma sensu obrzucanie wyzwiskami lub zbytnią wylewność do osoby która weszła na czat i którą nie znamy, bowiem zawsze się to później rykoszetem odbije na nas samych. Kobieta ponoć jest osobą bardziej uczuciową a słowa głębiej wchodzą w psychikę kobiety i tu należy zachować szczególną ostrożność- czasem jedna rozmowa na privie może spowodować że obudzimy w kobiecie uczucia które dawno były uśpione lub magią słów odkryje pokłady duszy kobiety które nie były dotąd eksploatowane. Rozkochujemy ją w sobie wirtualnie , potem się nią zaczynamy nudzić i ja porzucamy wirtualnie - i zaczynają się problemy - wściekłość, obrzucanie epitetami, zawiść i nienawiść. Wchodzą tacy frustraci na czat ogólny i w sposób żenujący smędzą , prowokują, wyleją żale , stają się wulgarni w swej niemocy. Sztandarowym przykładem takich zachowań - jest Dep alias Sen Nocy letniej i gromadka niespełnionych przy nim kobiet. Zaiste to zjawisko mogło by posłużyć do napisania niejednej pracy magisterskiej z różnych dziedzin zachowania człowieka. Obserwuję zachowania ludzi na czacie. Ludzi sfrustrowanych realnym życiem (po przejściach, porzuconych, samotnych, samotnych w rodzinie, katowanych fizycznie i psychicznie) skoro zdecydowały się tu na czacie poświęcić większość swego czasu. Tu na czacie poszukały dla siebie azylu - pewnej formy ucieczki od nudy czy koszmarów życia. Depie jesteś bardzo słabym i nikczemnym człowiekiem jeśli z sadystycznym zadowoleniem burzysz te azyle , wpieprzasz się z buciorami w psychikę tych ludzi ,krzywdzisz ich a potem wyszydzasz – mając komfort anonimowości. Tak czyną tylko tchórze i sadyści. I za takiego Cię uważam Panie Dep - za małego ,nędznego skurwiela bawiącym się pseudointeligentną retoryką czatową .
środa, 29 lipca 2009
Silmarwena Vanimedle - ksywa „krwawa Silma”
23:13:29 ~Silmarwena Vanimedle
Myślicie że krwawa Silma pojawiła się z nikąd na czatach. Otóż nic mylnego . Ma bogatą przeszłość czatową ; Jako Gom_jabbar (Silmarwena Vanimedle) ścigała na czacie “Cyberseks” pedofilów i dewiantów . Ścigała tak skutecznie ze wywaliła pół bogu ducha winnych userów i doprowadziła do wyniszczenia osobowego pokoju . Została odwołana w ostatniej chwili przed całkowitą zagładą pokoju „cyberseks”. Została skierowana do innych niszowych pokojów czatów 02 ,gdzie siała trwogę i spustoszenie. Jednak dopiero nominacja na moderatorkę w pokoju po 40 stce pozwoliła Jej na wdrożenie do realizacji swojego chorego projektu uzdrawiania czatu tzw. silmerwanizacji czatowej polegającej na wizji oligarchicznych monoopowskich rządów przy bezwzględnym posłuszeństwie tzw masy czatowej. Silma zaczęła wdrażać ten projekt poprzez niespotykany terror i eksterminację nicków jej nieprzychylnych. Krwawa Silma w pokoju po 40-stce prowadzi rządy władzy absolutnej ,bezkarnej , bowiem wie ze wystraszeni starsi ludzie wiele zniosą by mieć święty spokój , a zabranie im jedynej rozrywki jakim jest czat byłby dla nich dramatem. Krwawa Silma nie jest monotematyczna , o nie. Lubi się zabawiać z useremi na różne sposoby – ostatnio wymyśliła sobie że będzie wchodzić na czat jako cywil ,bez zielonego koloru opki. Wybiera sobie dyskutantów, prowokuje ..a gdy Jej adwersarze zaczynają mieć własne zdanie , różniące się od jej poglądów , krwawa Silma nagle wychodzi z pokoju by po paru sekundach pojawić się w zielonym uniformie i banowac nieszczęśników . Swoisty pokaz mosochistycznych rządów ,władzy bezwzględnej ,upodlenia Nicków … reszta niech będzie milczeniem. A teraz pomódlmy się za tysiące ofiar krwawej Silmy; Święty Ambroży Patronie czatu miej w opiece tych ,którzy kochają wolne słowo na czacie, roztocz opieke nad tymi którzy zostali poranieni ,skopani,upodleni i odeszli z czatu na wieczną poniewierkę bo bezkresnym niebie netu…
piątek, 29 maja 2009
Tora myśliwy z pasją
Mało kto wie że Tora jest nie tylko legendarnym opem czatu O2 po 40-stce, ale jest także zapalonym myśliwym ,a Jego legenda krąży po kołach łowieckich w całym kraju. Ostatnio mój kumpel ,znany kłusownik Józuś Wnyk nadesłał mi pocztą konną zdjęcia z ostatniego polowania Tory w bieszczadzkich ostępach. Tego samego dnia po długotrwałym tropieniu ,Tora ubił królika w miejscowości Pierdziszego Górne – dlatego mieszkańcy tej osady nie mieli w tym roku Świąt Wielkanocnych. Wiem że Tora to wspólczesny człowiek "renesansu" o szerokich horyzontach myślowych i niebalanych zainteresowaniach, dlatego pragnę uwieczniać Jego wielorakie hobby na tej stronie dla potomnych.
środa, 27 maja 2009
Relacja z pewnej akcji
Drzwi z łoskotem wyfrunęły z futryny i opadły na środek przedpokoju. Huk zmieszany z kurzem tynku wypełnił całe mieszkanie. Do pokoju wbiegło trzech zamaskowanych na czarno osobników . Strugi światła z ich hełmów przecinały pomieszczenie wzdłuż i wszerz, by po kilku sekundach oświetlić moją skuloną sylwetkę przy biurku. Padnij!!! Kurwa padnij!!! – ręce na głowę!!! rozchylić nogi!!! - porażające krzyki rozkazów paraliżowały zmysły. Czułem jak wykręcają mi ręce do tyłu i zakładają kajdanki. Silne szarpnięcie skutych rąk do góry sprawiło że stanąłem na nogi w pozycji głębokiego skłonu do przodu. Co to kurwa …nie zdążyłem pomyśleć - bowiem tępe ciosy w twarz i głowę pozbawiły mnie przytomności. Silny ból uderzenia o twarde podłoże obudził mnie z odrętwienia…otworzyłem oczy ,lecz było zupełnie ciemno . Słyszałem jakieś przytłumione głosy ,trzaśniecie drzwiami ,a potem cichy miarowy warkot motoru. Gdzieś mnie wiozą!! – w tej chwili uzmysłowiłem sobie całą grozę sytuacji. Oto leżałem w ciasnej ,ciemnej przestrzeni ,skulony i obolały. Zdrętwiałe barki i ręce ,unieruchomione na lędźwiach sprawiały ból ,a świszczący oddech poprzez zakrzepy krwi na nosie sprawiały dyskomfort nie do zniesienia. Próbowałem krzyknąć ,ale nie mogłem otworzyć ust. Były zalepione jakimś plastrem lub taśmą. Miałem nieodparte wrażenie ze zaraz się uduszę. No to kurwa po mnie!! – pomyślałem. Nawet się bronić nie mogę . Pewno zatrzymają się gdzieś w lesie, wywleką mnie z bagażnika samochodu ,ustawią klęczącego pod drzewem i strzelą w tył głowy a potem zakopią jak psa..płytko pod ściółką. A może rozbiorą i sprofanują zwłoki…zostawią na pastwę dzikich zwierząt i fotoreporterów?! Tysiące spłoszonych myśli waliły ja taraban w pulsujące skronie .Czułem wściekłość , bezsilność i upodlenie – podły stan zawieszenia między życiem a śmiercią. Nagle samochód się zatrzymał. Zachrobotało w zamku bagażnika i klapa uniosła się , zalewając mnie jaskrawym blaskiem dnia. Odruchowo zamknąłem oczy i skuliłem się jeszcze bardziej. No koniec wycieczki!! – z niekłamanym sarkazmem w głosie rzucił jeden z napastników. Wywleczono mnie z bagażnika i postawiono w pozycji stojącej. Ostry ból odrętwienia i skurczy powalił mnie na kolana. Drugi z napastników sprawdził mocowania kajdanek.I gdy tak klęczałem , kątem oka spostrzegłem czarne buciory trzeciego napastnika ,które zatrzymały się przy mnie. Obok upadł pet papierosa, którego z chrzęstem zgniótł bucior.W tej samej chwili poczułem zimną lufę karabinu na mej skroni. Metaliczny chrobot przeładowania i cisza….długa nieznośna cisza…Spłynęło na mnie dziwne odrętwienie.Uczucie jak w malignie narkotycznej…odpływałem.Stuknięcie iglicy i nic… Ha,ha,ha – zaśmiał się jeden z napastników Zesrał się?! – zapytał drugi Chyba nie , ale jest jakby nieobecny, Może zwariował? Co lepsze śmierć czy obłęd ze strachu?- dywagował właściciel buciorów. Nagle poczułem ostre kopnięcie w brzuch i znów straciłem przytomność… Krople deszczu na powiekach przywróciły mi świadomość. Otworzyłem oczy. Napastników ani śladu. Byłem wolny, bez kajdanek . Zerwałem plaster z ust i mimo bólu obmyłem twarz wodą z bajorka. Splunąłem ziemisto-słodką wodą zmieszaną z krwią i podniosłem się na nogi. Stałem w jakimś głębokim parowie. Z trudem wdrapałem się na szczyt . Zobaczyłem drzewa i jadące samochody ulicą. Byłem wolny!! Czułem się jakbym powrócił z zaświatów , jak skazaniec któremu kat zdjął stryczek z szyi i powiedział – spierdalaj!! P.S. Dzień 22.05.2009 roku. Godzina 20.04 Kwatera Główna SU – Gabinet Dodi. Do gabinetu wchodzi korpulentna brunetka o przeciętnej urodzie i świdrującymi szczurzymi oczami taksuje stojących na baczność trzech osobników w czarnych uniformach. Panowie Tora, Mroq i Potok gratuluję – dobra robota , wreszcie pozbyliśmy się kłopotu na czacie jakim był Mikosz. Dodi – podeszła do telefonu. Panie Prezesie Witek melduję wykonanie zadania!!
czwartek, 02 kwietnia 2009
Jego Świątobliwość REGULAMIN
Dzięki nadaniu władzy absolutnej REGULAMINOWI , trwa holokaust i prześladowania userów ,którzy jeszcze nie zdążyli zidiocieć do reszty na czacie. Masowo giną Ci co mają swoje zdanie i kochają wolność słowa . Czat widziany oczami moderatorów to wielki zbiornik kloaczny do którego spływa setkami łącz serwerów ludzka schizofrenia . Traktują czat jako swoiste Serengeti , gdzie grasują stada neurasteników , psychopatów, impotentów, dyslektyków ,dewotów i podstarzałych żigolaków Może tu swobodnie polować pedofil ,gwałciciel, oszust . Czat to wielki wygon dla dla naiwnych kobiet i facetów którzy przefrajerowali swoje zasrane życie i szukają czegoś, co dawno zgubili... Jest miejscem dla ludzi żądnych władzy ,którą ostatnio mieli będąc w trójce klasowej lub zawsze o niej marzyli.
Nad tą całą hałastrą musi zapanować moderator. Najlepiej bezwzględny ,niczym dobrze naoliwiony faszysta, bałwochwalczo oddany Regulaminowi i karny wobec SU. Wybitny znawca czatów i blogosfery proces7 , w traktacie naukowym „Raport z umierania na czacie” sklasyfikował moderatorów czatów w następujący sposób; 1) mądry i pracowity . Bardzo zła kombinacja. Człowiek taki szybko się wypali. Będzie popełniał klasyczne błędy zarządzającego. Wszystkie sprawy będzie chciał załatwić osobiście, bo przecież jest najmądrzejszy. Nie będzie potrafił i chciał się wyręczyć innymi. Prędzej czy później się wykończy.
Przydzielcie Państwo swojego znienawidzonego lub lubianego moderatora do któregoś punktów powyżej a wyjdzie Wam jego prawdziwa wartość.
piątek, 20 marca 2009
Musi być zajebiście!!
Nie no, nie było zajebiście. Naprawdę. Ostatnio spotykały mnie same nieszczęścia.Wchodząc na czat zauważyłem że ten wirtualny świat nie kręci się tylko wokół mnie. a ja czuję się coraz gorzej. Jakiś gość o niku Regulamin wchodzi mi na priva i ,żąda uległości bez gry wstępnej. Moderatorki coraz natarczywiej naciskają mnie na ujawnienie swego fotograficznego wizerunku , koniecznie nago lub prawie nago. Grożą banowaniem, jeśli nie ujawnie się w całej okazałości. Ja wiedziałem że kiedyś musi to nastąpić. Zbyt długo pobudzałem im apetyt na Mikosza...chcą mnie teraz skonsumować harpie jedne. I banują mnie niemożebnie. Dostałem zbiorowego ignora od paru babonów okołogarnkowych i paru tzw. damonów niezależnych oraz paru moherów święcie oburzonych. Zbiorowo zgwałcono moje ego i tak zbrukany - zostałem skazany na wirtualny niebyt , a może nawet banicję z tlenu. Parę dupencji się odkochało na zawsze. Naokoło kryzys i nalane mordy polityków chcące mi wyrwać ostatni uciułany grosz.Mgły zasnuły mój las i połoniny ,posypało śniegiem a zimny wiatr od przełęczy jęczy smutno za małym szarym okienkiem barakowozu ... i nawet zwiększona dawka bimbru nie poprawiała mi humoru. Było znacznie gorzej - przestałem się golić, głośno siorbię kawę i bekam przy kompie , zacząłem siarczyście kląć a pełne popielnice fajrantów i puste kartony mózgojebów walające się po podłodze dopełniały obrazu zmendlowania. Już witałem się depresją i zacząłem rozmyślać nad marnością bytu, gdy nagle olśniło mnie. Dlaczego takiego fajnego faceta jak ja ,ma molestować jakaś głupia depresja i dlaczego mam zimować w czarno białej scenerii mego żywota. Nie musi być szaro i ponuro. Postanowiłem odbudować swój image. Musze zostać zajebistym brunetem. Aby zrealizować tak ambitne zmierzenia postanowiłem; - zabrać mamie kartę kredytową i pójdę do banku popytać jak można ją zamieniać na pieniądze. - u Leszka drajwera zamówiłem karton łyskacza i cygara kubańskie ze strefy bezcłowej - Pani Ziuta co prowadzi ekskluzywny ciucholand, ma mnie modnie ubierać sukcesywnie po dostawie towaru. - na piątek mam zaklepaną wizytę u fryzjera i kosmetyczki. Musze jedynie kupić sól i odmoczyć paznokcie u nóg. - moje Cinqecento 700 odwożę mechanikowi Edkowi do liftingu i podrasowania - w simplusie dostanę wszystko mającą komórkę i pusty worek na rozmowy - kolega wnuka zainstaluje mi kamerkę i skypa oraz zmieni oprogramowanie w moim Atari - kupię wypasiony szlafroczek frote z atłasowymi wstawkami i bokserki z wzorkiem sikawek strażackich do skypa. - zapisałem się na kurs tańca chociaż Pani Ziuta mówi ze ładnie tańczę dwa na jeden i ni w pięć ni w dziewięć. Od dziś zaczynam ćwiczyć, biegać , nawet gadałem już z chłopakami z siłowni...a w sobotę idę z nimi po ćwiczeniach do kawiarenki internetowej by wyrwać jakieś laski ...Musi być zajebiście!! I kiedyś musze być taki ,gdy byłem na topie! Wysportowany, seksy ,szybki i gibki..bo wracam na czat odnowiony już w maju zaraz po banie!. Miki - musi być zajebiście!!!
środa, 18 marca 2009
Boski Zeus i oral w tle
Wczoraj po dość długiej niebytności na czacie w pokoju 40-stki ,wszedłem pełen optymizmu i dobrego samopoczucia 12:52:22 ~Mikosz: Dzień dobry Państwu Po wymianie uprzejmości i odbiciu fali powitań ,jakiś diabeł mnie podkusił i nieopatrznie zapytałem; 13:10:02 ~Mikosz: Ciekaw jestem dlaczego Katja jeszcze nie dochrapała się koloru, tyle lat na czacie z nienagannymi manierami Zaraz odezwał się niejaki hunter – eks op na 40 stkach o którym pisałem na tym blogu wcześniej.Obecnie hunter błąka się po czacie i ujawnia pikantne szczegóły z życia czatowego prominentnych osób na 40-stkach. 13:12:02 ~..::hunter::..: Mikosz , ostatnio ktos tu na czacie napisal że ktos kto chce miec kolor musi Zeusowi zrobic 5 lodów , myśle ze to chyba z tego powodu katja niema koloru jeszcze Hunter jako były op ,doskonale zna pewne niuanse i zależności oraz pikantne szczególiki z życia czatu po 40-stce dlatego postanowiłem pogrążyć temat , zwłaszcza że przebywająca w tym czasie na czacie moderatorka maxi1 nie sygnalizowała żadnych uchybień regulaminowych. 13:12:53 ~Mikosz: To znaczy że każda moderatorka robiła Zeusowi loda ? 13:13:43 ~..::hunter::..: Mikosz ,podobnie statystacznie tak ale sa wyjatki np SV 13:14:33 ~Mikosz: Swoją droga to takiemu redowi jest fajnie.. 13:14:58 ~..::hunter::..: Mikosz zapytaj je , moze ci opowiedzą jak było 13:15:40 ~Mikosz: Podobno był obłoznie chory i nic nie mógł,ledwo się doczołgywał na czat1 3:16:04 ~..::hunter::..: Zeus ma sie dobrze 13:16:09 ~..::hunter::..: jest zdrów jak ryba 13:16:27 ~Marek Bielecki: zdrowy poza głową 13:17:53 ~..::hunter::..: a ja wiem ze jest , tylko na czarnym bywa teraz , tak jak wczoraj Hunter zasygnalizował ze red Zeus wchodzi przebrany na czat,incognito i zapisuje rozmowy o nim . Ponoć oponentów karze w straszny sposób wyrzucając ich z czatu. Wydało mi się to dość zabawne i zarazem okrutne jak średniowieczu gdzie król przebierał się w łachy żebraka i wysłuchiwał co pospólstwo o nim sądzi. Zareagowała moderatorka maxi1 13:18:32 ~maxi1: hunter, kiedys siemowilo na takie osoby kabel 13:18:34 ~..::hunter::..: ale dla dobra sprawy , nie ujawnie nikomu na jakim nicku siedzi Zeus 13:18:24 ~Mikosz: hunter - a maxi1 też uprawiała miłość oralną z Zeusem celem nabrania zieleni? 13:19:00 ~maxi1: mikosz juz ostemplowales tarcice? 13:19:04 ~..::hunter::..: Mikosz , nie wiem , nie byłem prześcieradlem 13:20:10 ~Mikosz: hunter - nie wiem czy to czasem nie jest czerpanie korzyści własnych z zajmowanego stanowiska 13:21:25 ~..::hunter::..: Mikosz , powiadasz ze to komuterstwo? 13:21:32 ~Mikosz: Uważam ze red czy op jest osobą publiczną na czacie i rozmowy ,ocena jak również dyskusja jest dozwolna nawet podczas nieobecności 13:22:45 ~Mikosz: hunter a facet ubiegający się o funkcję opa? tez musi obciągnać redowi? 13:23:08 Powiadomienie: Zostałeś wyrzucony(a) z tego pokoju. Powód to: "zmien zachowanie"Możesz wejść ponownie po 2009-04-14 13:23:07 13:23:08 Powiadomienie: Utracono połączenie z pokojem Moderatorka maxi1 nałożyła mi miesięcznego bana bez żadnego ostrzeżenia .Ktoś zapyta dlaczego? Władzy czatowej nie należy zaglądać do sypialni. Broń Boże konfabulować czy ironizować na ich temat, są ogromnie przewrażliwieni ,biorą zawsze na poważnie co się pisze na czacie,nawet gdyby były to takie kosmiczne androny jak wyżej. Ale Ban jest prawdziwy i należy się zastosować. Zatem do widzenia Państwu.
poniedziałek, 02 marca 2009
Za młody na sen za stary na grzech..
Miki miał dziś podły dzień. Od rana dręczyła go nieznośna obsesja niespełnienia. Goląc się, spoglądał na zupełnie mu obcego faceta w lustrze - zadowolonego z siebie, pewnego swojego wyglądu i inteligencji. Jednak czuł podświadomie ze ta cała jego wirtualna ontologia legnie pod wielką kupą spamu , ze cały jego świat zawali się bo jest gówno wart. Czuł potrzebę pogadania z kimś ,wypicia wódki... Jeszcze raz to samo – poprosił barmana. Barman nalał do szklaneczki złocistego płynu z kanciastej butelki Ballantines’a .Masz jakąś dziewczynę ? spytał barmana Miki Obecnie nie mam nikogo – odparł ponuro barman , zapewne przywołując złe wspomnienia. Tak trzymaj! Kobiety to duży problem ,zwłaszcza te z czatu! - odparł Miki pociągając spory łyk ze szklaneczki.Opowiadałem Ci o nich? Nie?... - Kiedyś, gdy byłem malutkim chłopczykiem, moja fascynacja fenomenem kobiety była tak wielka, że wierzyłem, iż te anielskie istoty są takie piękne i czyste że w ogóle nie wydalają ekskrementów. Odkąd zaczęły się we mnie kochać, biegać za mną i narzucać się, poczułem że jestem zmęczony, a już na pewno daleki od chłopięcych wyobrażeń o nich… Później poznałem Eris. Miała wszystko wykrochmalone, pachnące i czyściutkie. Nienaganne maniery, czyściutko w zagrodzie i obejściu. Ale dwa labradory, które spuszczała na noc, nie pozwalały mi się zbliżyć do jej aseptycznego świata. Chociaż znając niebywałą ciekawość przechodzącą we wścibskość owej „ars country grande kulture”, zapewne posadziłaby mnie w sieni i podsuwając jakieś smaczne kąski na długim kiju, wyciągnęłaby ode mnie co pikantniejsze szczegóły, po czym spuściłaby psy… Kiedyś zlitowałem się nad Sofką. Poznałem ją na czacie. Była w kiepskiej formie, dużo spamowała. Typowa “czatus apseripti” (przypisana do czatu ), bez perspektyw na lepsze jutro. Ot kolejny wrak userki - pomyślałem - której czat wypalił rozum i zabełtał real z wirtualem…Rzuciła mnie dla jakiegoś netowego mentora o ustalonej renomie..
Miki podparty dotychczas na łokciu i wpatrzony w pustego Ballantines’a, spojrzał na barmana. Spał…
czwartek, 26 lutego 2009
Ludowe przyśpiewki czatowe
Gdybym ja dwadzieścia latek miała To bym się za chłopami z czatu nie ogladała....la,la,la
Ciesze się jo ciesze że mi cycki rosną Cipka mi się piórczy będę dawać wiosną…la,la,la
Jedni lubią schaby drudzy lubią mostek A ja lubię cipkę bo tam nie ma kostek…la,la,la
Gdybym był panienką – miałbym głosik Cienki i koszulkę cienką Gdybym był mężatką biłbym męża często A pocieszoł rzadko…. |